2
Ach! Wstanę i obiegnę miasto, po ulicach i po placach będę szukać tego, którego miłuje moja dusza. Szukałam go, ale nie znalazłam.
3
Znaleźli mnie strażnicy obchodzący miasto; spytałam ich: Czy widzieliście tego, którego miłuje moja dusza?
4
Zaledwie minęłam ich, wtedy znalazłam tego, którego miłuje moja dusza. Uchwyciłam go i nie puszczę, aż wprowadzę go do domu mojej matki i do pokoju tej, która mnie poczęła.
5
Błagam was, córki Jerozolimy, na sarny i łanie polne: Nie budźcie i nie rozbudzajcie miłości, dopóki nie zapragnie.
6
Kim jest ta, która od strony pustyni wznosi się niczym słupy dymu, okadzona mirrą i kadzidłem ze wszelkiego wonnego proszku kupca?
8
Wszyscy trzymają miecze, doświadczeni w walce. Każdy z nich ma swój miecz u swego boku z powodu zagrożenia w nocy.
10
Jego słupki wykonał ze srebra, jego oparcie ze złota, jego siedzenie z purpury, a wnętrze wyścielone miłością córek Jerozolimy.
11
Wyjdźcie i patrzcie córki Syjonu na króla Salomona w koronie, którą ukoronowała go jego matka w dniu jego zaślubin i w dniu radości jego serca.