2
Wzywali ich, lecz oni tym bardziej odchodzili sprzed ich oblicza. Składali ofiary Baalom i palili kadzidło rytym wizerunkom bożków.
4
Ciągnąłem ich więzami ludzkimi, powrozami miłości, a byłem dla nich jak podnoszący w górę jarzmo ze szczęk, i postępowałem łagodnie z nim i karmiłem go.
7
A mój lud jest zawieszony za odstępstwo ode mnie i ku Najwyższemu wołają razem, lecz nie wywyższają Go.
8
Jak mam cię zostawić, Efraimie, wydać cię, Izraelu? Jak mam cię zostawić – jak Admę? Uczynić ci jak Seboim? Odmienione jest we mnie moje serce, jednocześnie rozpala się moje współczucie.
9
Nie wykonam zapalczywości swojego gniewu i nie powrócę, aby zrujnować Efraima, bo ja jestem Bogiem, a nie człowiekiem; Świętym pośrodku ciebie. I nie przyjdę z grozą.
11
Przylecą z drżeniem jak ptak z Egiptu i jak gołębica z ziemi asyryjskiej i sprawię, że osiądą oni w ich domach – oświadczenie JHWH.
12
Efraim otoczył mnie kłamstwem, a dom Izraela – zdradą. A Juda? Ciągle włóczy się z Bogiem i jest wierny ze świętymi.